1. Start
  2. Jan Kiepura
  3. Marta Eggerth

Marta Eggerth

 

26. grudnia 2014 r. minie rok od śmierci Marty Eggerth, węgierskiej śpiewczki operowej (sopran koloraturowy) żony Jana Kiepury. Podobnie jak Kiepura, Eggerth była od lat 30. gwiazdą niemieckich i austriackich filmów muzycznych. Wspólnie wystąpili w Dla ciebie śpiewam (1934), Czarze cyganerii (1936) i Krainie uśmiechu (1952).

Jej kariera zaczęła się, kiedy miała 10 lat w rodzinnym Budapeszcie. W wieku 17. lat była już uznaną gwiazdą operetki. Śpiewała pięknym sopranem, choć po śmierci męża - miłości jej życia, tenora Jana Kiepury w 1966 r. zdruzgotana jego odejściem zamilkła na kilka lat. Za namową matki wróciła do śpiewania, ale drugi raz za mąż już nie wyszła. Marta Eggerth była jedną z ostatnich artystek tzw. srebrnej epoki operetki. Specjalnie dla niej role i całe dzieła pisali tacy mistrzowie jak Franz Lehár czy Fritz Kreisler.

W latach 30. odkryto ją dla filmu. Na planie jednego z nich - w 1934 r. - zakochała się bez pamięci w Janie Kiepurze, który podbijał sceny operowe. On miał 32 lata, ona 22. Bliższa znajomość z Marthą rozpoczęła się od spaceru ulicami uśpionego Berlina. Jan odprowadzał filmową partnerkę do domu, po dniu zdjęciowym. Było już po północy, gdy napotkali starą kwiaciarkę z ogromnym koszem. - Pani Marto, czy może mi pani pożyczyć 15 marek?. Kwiaty jej wręczył, pytając cicho: - Czy domyśla się pani, dlaczego je kupiłem?.  Spodziewając się gorących miłosnych wyznań usłyszała: - Tak strasznie żal było mi tej starej, że do późna w nocy nie sprzedała towaru!. Na długo przed ślubem powiedział: - Nie możesz zostać moją żoną z trzech powodów. Po pierwsze nie jesteś Polką. Po drugie, farbujesz włosy, a po trzecie jesteś aktorką. Martha odpowiedziała: - Aktorką jestem i będę. Włosy rzeczywiście farbuję, ale mogę wrócić do naturalnych. A Polką stanę się przy Tobie.

Piękna aktorka i śpiewaczka poślubiła o 10 lat starszego mężczyznę. Para pobrała się w Katowicach w 1936 r. i zaczęła światowe życie.  Na pytanie, jak układało się ich domowe życie, odpowiedziała: - Wspaniale. Jan był cudownym człowiekiem, jedynym mężczyzną mojego życia. Nigdy z nikim innym już się nie związałam, nikogo tak nie pokochałam. Kiepura miał podobno magiczną moc oddziaływania na kobiety. Niektórzy mówią, że bardzo lubił flirtować. Czy Eggerth była o niego zazdrosna? - Oczywiście, że byłam zazdrosna. Nie mogłam nie być, ponieważ dosłownie wszędzie, gdzie tylko się pojawił, otaczały go tłumy wielbicielek. Zdawałam sobie jednak sprawę, że to cena sławy - mówiła Marta.

W 1938 r. Kiepurowie byli już w USA. On występował w Metropolitan Opera w Nowym Jorku, dawał też koncerty w całych Stanach oraz w Kanadzie. Marta dostała angaż na Broadwayu. Podpisała też kontrakt z wytwórnią Metro-Goldwyn-Meyer. Jan i Marta tworzyli piękną parę nie tylko w życiu prywatnym (mają dwóch synów), ale i na scenie. Podbili Broadway i świat. W 1943 r. zaczęli występować razem na Broadwayu w operetce Franza Lehára Wesoła wdówka. Po II wojnie występowali m.in. we Francji i Londynie, nagrywali filmy, dawali recitale, występowali z Wesołą wdówką nawet w Berlinie w 1965 r. Ironia losu sprawiła, że rok później Marta sama została wdową.

Po śmierci męża w 1966 r. Eggerth usunęła się w zacisze domu, poświęcając się głównie wychowywaniu synów - Jana Tadeusza (ur. w 1944 r.) i Wiktora (ur. 1950). Nie zerwała jednak całkowicie kontaktu ze sceną, występując od czasu do czasu w Nowym Jorku i Wiedniu. Gdy odzyskała chęć do śpiewania, w latach 70. występowała w telewizji, w 80. grała w musicalach, a w 1989. roku na festiwalu w Łańcucie. Jako 87. latka zaśpiewała na scenie Opery Wiedeńskiej fragmenty z Wesołej wdówki w czterech językach i dostała owacje na stojąco. Dwa lata później wystąpiła w Londynie, w wieku 95. lat dawała kameralne koncerty w Café Sabarsky w Nowym Jorku. Po dziewięćdziesiątce wróciła też do aktorstwa. Zagrała wiekową diwę operową zamieszaną w morderstwo w austriackim serialu Tatort.

Ostatnie lata życia spędziła w zbudowanym z kamienia, pełnym pamiątek domu pod Nowym Jorkiem, który kupiła z Kiepurą w 1958 r. - Ludzie pytają mnie, jak to jest mieć 100 lat - mówiła w rozmowie z The Washington Post. - Mówię, że nie wiem. Nie mam porównania. Zapytajcie mnie o to, jak będę mieć 200 lat - powiedziała.

Opracował:  Piotr Krawczyk